Przemysław Witkowski, Preparaty

styczeń 27th, 2010 by trojanowski marek | Filed under analiza

.

W 1996 r. Lars von Trier nakręcił film, historię dziewczyny o imieniu Bess, która wyszła za mąż za Jana. Jan pracował na platformie wiertniczej. Kochali się bardzo i prawdopodobnie w szczęściu, zdrowiu i miłości żyliby sobie do kresu swych dni, gdyby nie pan Bóg i jego przykry zwyczaj krzyżowania… ludziom planów.

W filmie Przełamując fale (Breaking the waves) nie ma ładnych zdjęć. Nie ma efektów specjalnych. Nie ma też błyskotliwych dialogów a budżet tego filmu w większości przeznaczony został na paliwo do helikoptera, który kursował miedzy lądem a platformą wiertniczą na morzu (wystarczyło zaledwie na dwa przeloty). A jednak historia Jana i Bess robi niezwykłe spustoszenie w psychice. Długo przed napisami końcowymi – w okolicach sceny, kiedy to sparaliżowany Jan prosi żonę, by ta przespała się z jakimś obcym facetem i mu o tym opowiedziała i Bess spełnia prośbę ukochanego – gdzieś w środku, w duszy powstaje wielki krater, jak po wybuchu bomby A o niespotykanej do tej pory sile.

Kiedy jest po wszystkim chciałoby się wyrzucić płytę z filmem, zniszczyć ale nie można. Człowiek nie ma odwagi ani ochoty oglądać tego po raz drugi lecz nie potrafi pozbyć się płytki ani zapomnieć o kobiecie, która rozmawiała z Bogiem.

Film von Triera oprócz różnych dziwnych emocji, skojarzeń i pytań pozostawia widza sam na sam z masochistycznym pragnieniem doświadczenia kolejnego eksperymentu nuklearnego na własnej psychice. Chciałoby się TO poczuć jeszcze raz, jeszcze raz TO przeżyć, doświadczyć, mimo że TO wymyka się próbom racjonalizacji tak dalece, że nie można TEGO nawet opisać.

Gdyby jednak pokusić się o próbę deskrypcji, to owo TO jest TYM czego zabrakło w tomiki Przemka Witkowskiego pt. Preparaty.

Preparaty jest tomikiem skazanym na sukces. Bo:

1) składa się z tekstów, które zwyciężyły w tegorocznej edycji konkursu im. Jacka Bierezina. Prestiż tego konkursu podupadł, ale każdego roku ogłoszenie wyników jest jakimś wydarzeniem w świecie poetyckim. Wydawca zadbał o to, by umieścić stosowną informację na ten temat na jednej z pierwszych stron tomiku.

2) wydany został w Biurze Literackim – wydawnictwie, które „przy pomocy krytyków znanych i mniej znanych, jest w stanie na swojej profesjonalnie prowadzonej stronie internetowej tygodniami prezentować jako wybitne, lub co najmniej interesujące, książki wydane przez siebie, zarówno te naprawdę bardzo dobre, jak i te, które wydane gdzie indziej, przeszłyby - i niekiedy słusznie - bez echa”, które: „organizuje największy w kraju, kilkudniowy festiwal literacki, na który zjeżdżają się zaproszeni goście z kraju i ze świata”, które: „zdołało zebrać plejadę autorów ciekawych, bardzo ciekawych i takich sobie i kto tym autorom i ich dziełom pomógł uzyskać rangę postaci i dzieł znanych i rozpoznawalnych, jaką dziś - na taką skalę - tylko dobry PR i marketing mogą pomóc uzyskać”, które: „aktywizuje środowisko poetyckie i tłumackie, wyłuskuje talenty, daje młodzieży szansę doskonalenia umiejętności pisarskich na profesjonalnie prowadzonych warsztatach”, które: „wydaje najciekawsze antologie poezji i stara się podtrzymać, czy wręcz rozbudzić zainteresowanie dziełami autorów często hermetycznych, trudnych, nie bardzo łatwo przyswajalnych”, które: „stało się swoistym “monopolistą” w dziedzinie publikowania poezji i ambitnej eseistyki” i w porównaniu z którym inne wydawnictwa projekty literackie i cała „Reszta jest tłem. Bo musi być jakieś tło”(cyt. za: Jakub Winiarski, Kto?)

3) oprócz tekstów w tomiku znajdują się obrazki – a dokładniej: kolaże artystki Niny Łupińskiej. Dla niewtajemniczonych: kolarze to rodzaj wycinanek. Nie trzeba się męczyć. Żeby zrobić kolaż wystarczy klej, nożyczki i kilka kolorowych gazetek. Nina Łupińska do swoich dzieł, którymi – że tak się wyrażę - artystycznie podpięła się pod tomik Witkowskiego wykorzystała zdjęcia i grafiki wyszukane w wikimedia.org oraz w google dla hasła „porno vintage” i „19th century”.

Dla przykładu, wiersz Techniki splotów artystka ozdobiła grafiką chronionego patentem wynalazku Heysera, który miał uniemożliwiać młodym chłopcom masturbowanie się. Grafikę zeskanował i umieścił kilka lat temu w Internecie użytkownik Ghaako. Wykorzystując bardzo trudną artystyczną technikę „cut, copy, and paste” Nina trzema kliknięciami myszki stworzyła kolaż, którym przyozdobiła wspomniany wiersz Witkowskiego. Jeżeli ktoś uważa, że nie ma nic łatwiejszego niż kopiowanie obrazków z Internetu i robienie z nich kolaży, ten się myli. Techniki tej trzeba się uczyć latami, w trakcie studiów i to najlepiej na jakiejś ASP, by mieć zaświadczenie o byciu artystą – np. na Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu, której Nina Łupińska jest absolwentką.

4) Dla potrzeb marketingowych zadbano o laurkę od Karola Maliszewskiego. Oto ona:

Opowiada się tu historię dojrzewania do własnego języka, który formuje się na styku tego, co prywatne, i tego co oficjalne, “medialne”. Wspomina się przodków i używane przezeń języki, impulsywnie odnosząc wspomnienia do inicjacji, do punktu wyjścia. Jednocześnie wiersze te stwarzają iluzję bywania na zajęciach, uczestniczenia w eksperymentach, badaniach, obserwacjach i doświadczeniach, wymienia się w nich i wymyśla nazwy przedmiotów i lekcji.
[Karol Maliszewski]

Karol zapomniał napisać o tym jakie są to wiersze. Czy są dobre? Czy złe? Czy może przeciętne? Ale kto by zwracał uwagę na takie detale. Karol to Karol i jak każdy Karol w Polsce od czasów Wojtyły, tak i ten ma status papieża – co napisze, to święte. Liczy się to, że jest notka o: „języku, który formułuje się na styku tego, co prywatne, i tego co oficjalne”. I wszyscy wszystko wiedzą.

Wiersze Przemka Witkowskiego z tomiku Preparaty, to teksty bardzo dynamiczne. I gdyby wartością poezji była pojęta fizykalnie energia, to wiersze te byłyby świetne. Efekt „szybkiej akcji”, „dynamicznego dziania się” stworzyć może poeta, który opanował technikę języka. Witkowskie jest takim technikiem.W specjalny sposób używa rzeczowników, które w wierszu działają jak ujęcia w filmie.

Dla przykładu.

Oto jeden z tekstów:

do czarnych sukienek czarne biustonosze –
posłuchaj, jak to ciało szeleści.

rytm jest niewyraźny, neony i auta,
puste bramy, ulice oraz dźwięki syren.

wystarczy przejść przez most,
zadomowić się, zapleść.

gdy spytałem którędy, śniłaś mi się siwa.
miało być o związkach, będzie o anarchii.

napisz to od nowa, dołóż zdań twierdzących.
wykluwa się zbiór, coś tkwi, coś się zapętla.

[ŚCISŁE ŁĄCZENIE AKORDÓW]

Trudno powiedzieć coś konkretnego o tym tekście, ale na pewno podoba się on. Nie dlatego, że opowiedziana jest w nim ciekawa historia. Też nie dlatego, że autor wykorzystał niebanalne metafory. Ten tekst jest jak kopnięcie z półobrotu Chucka Norrisa filmowane z różnych kamer, które traci płynność ruchu na rzecz dynamiki, energii i siły.
W strofie drugiej:

rytm jest niewyraźny, neony i auta,
puste bramy, ulice oraz dźwięki syren

autor narzuca czytelnikowi odpowiedni „rytm”. Intuicja zastępuje refleksję. Nie ma czasu na myślenie. Rola odbiorcy zredukowana została do roli widza, który ogląda. Obraz zaś zmienia się za szybko, by zastanowić się. Najpierw są „neony”, które mimo koniunkcji natychmiast zastąpione są przez „auta”, które w milisekundzie zmieniają się w „puste bramy”. Po przecinku natychmiast zmienia się perspektywa. „Brama” ustępuje obrazowi „ulicy”, ta przechodzi w „dźwięki syren”.
Podobnie rzecz się ma z ostatnią strofą:

napisz to od nowa, dołóż zdań twierdzących.
wykluwa się zbiór, coś tkwi, coś się zapętla

Akcja: „to → zdania → zbiór → coś → coś” zastępuje myślenie.

Gdyby spróbować zrekonstruować historię opowiedzianą w tekście, to tym razem zamiast Chucka Norrisa mamy tu do czynienia z zakochanym Jeanem Claude van Damme z filmu Lwie Serce z 1990 r., który efektownymi szpagatami, kopnięciami i nokautującymi kolejnych przeciwników uderzeniami pięści toruje sobie drogę do serca kobiety – wdowy po bracie – chociaż wystarczyłyby kwiaty.

Innymi słowy: użyte środki (technika) są nieproporcjonalne.

W Preparatach tekst zdominował treść tekstu. Bo np. wiersz Pielęgnacja, Tresura jest wierszem o sprawach ważnych. Ale o takich rzeczach pisać trzeba wolno, leniwie by niczego nie przeoczyć. Nie można streścić pokoleniowych relacji, konfliktów i różnic w szybkim, informacyjnym skrócie.

Witkowski ryzykuje pisząc:

krótkie rozmowy i rwane zapiski,
bo wchłania się niechcący, nerwowo
prowadzi się dziennik.

można wyrzucić z domu starodruki, zdjęcia,
bo oni słuchali radia, konstruowali maszyny,
a nam wychodzą same zadrapania i drzazgi.

już wszystko zapisano, na wstążkach z papieru,
sztandarach z bibułki. zdjęli nam smycz
ci starcy z sepii i otworzyli furtki.

i mamy suche oczy i zaciśnięte usta.
zgubione klucze i puste portmonetki.

jak gdyby nigdy nic biegniemy szukać kości.
kto skusi, dostanie serce zwierzęce.

[PIELĘGNACJA, TRESURA]

że czytelnik nie odnajdzie się w histopatologicznych próbkach. Poskładanie preparatów w całość wymaga pewnej precyzyjnej, technicznej umiejętności. Ilu czytelników Preparatów będzie posiadało taką umiejętność? Inne pytanie, które można zadać brzmi: czy na podstawie analizy preparatu sporządzonego z fragmentu ludzkiej wątroby można powiedzieć coś o człowieku?

Istnieje realna groźba, że czytelnikowi tekstów Witkowskiego, rzuconemu w krainę preparatów: „wszystkiego → wstążek → papieru → sztandarów → bibułki → nas → smyczy → starców → sepii → furtki” umknie nie tyle sens strofy:

już wszystko zapisano, na wstążkach z papieru,
sztandarach z bibułki. zdjęli nam smycz
ci starcy z sepii i otworzyli furtki.

ale także straci sens (na rzecz dynamiki) kategoria „starca z sepii” i „sztandarów z bibułki”. Kiedy rozpędza się pewną machinę – a taką jest umysł odbiorcy – nie można wymagać, by w pewnym ważnym momencie machina ta zwolniła. Nie pomoże ani kursywa, ani kolaż wrocławskiej artystki, ani „Marks” (W MODNYCH KLUBACH UDAJEMY SMUTNYCH REWOLUCJONISTÓW), ani „youtube” (W SERIACH, WYDANIACH KOLEKCJONERSKICH). O ile cios van Damme i kopnięcie Chucka każdy może sobie prześledzić w domu korzystając z odpowiednich funkcji odtwarzacza DVD, tak z kontrolą umysłu rzecz ma się inaczej.

tag_iconTags: |

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a comment.

You must be logged in to post a comment.